Idea

„Bliscy Nieznajomi” to tematyczne spotkanie teatrów z Europy. Podczas tego festiwalu można zobaczyć spektakle, które współistniejąc w tej samej przestrzeni, wzajemnie się uzupełniają i komentują, a twórców i widzów stawiają wobec moralnych dylematów.

Pierwsza edycja spotkań zatytułowana – Blizny historii miała perspektywę najszerszą. Została poświęcona narodom, ich przeżywaniu przeszłości i sposobom opowiadania o niej. Poznanie tego co było, przyznanie się do win i kompleksów, dokonanie rachunku sumienia było próbą uwolnienia się od traum i lęków.

Wykluczeni – to bohaterowie drugiej edycji festiwalu. Z jakich powodów są wypychani na margines społeczeństwa? Czy wiek, pochodzenie, choroba, orientacja seksualna determinują nasze życie? Dlaczego niektórzy ludzie dobrowolnie wybierają los outsiderów? Czy jest to dowodem ich słabości czy siły?

Tegoroczna edycja to najwęższy krąg obserwacji, ale za to najbardziej dotkliwy. Obecny w życiu każdego. Zapisany w naszych genach i pamięci. Rodzina. Czym jest? Oparciem, przekleństwem, nadzieją? Czy i kiedy jest ona święta? Oglądając osiem festiwalowych spektakli będziemy śledzić losy ludzi uwikłanych w toksyczne związki, albo ocalonych przez relacje rodzinne.

Zapraszam do Teatru Polskiego w Poznaniu na trzecią edycję Europejskich Spotkań Teatralnych, której tematem będzie „Święta rodzina”.

Dyrektor Festiwalu
Paweł Szkotak


08.04.2010

19.00 | „CHOROBA RODZINY M” Fausto Paravidino

reżyseria:  Radu Afrim | Teatrul NaŃional Timisoara (Rumunia)

Chorobą, która toczy współczesną rodzinę, jest samotność. Dało się to wyczuć niemal we wszystkich prezentowanych na festiwalu dramatach. [„Choroba rodziny M”] autorstwa Fausto Paravidino jest współczesną wersją przypowieści o siostrach – Marcie i Marii. Biblijna Marta też dbała o dom, o formy, o klimat, żeby wszystkim było dobrze. Maria natomiast była otwarta na innych, nie bała się obcych… Bohaterki broń Boże nie są współczesnymi kopiami. Zostały napisane na nowo z pewną kulturową pamięcią. Dramat jest wyjątkowo okrutny. Pokazuje, jak trudno się żyje rodzinie, która nie może odnaleźć się w rzeczywistości, kiedy zabrakło w niej matki. Wielka nieobecna, pojawia się w rozmowach, pojawia się w sytuacjach granicznych: co by powiedziała, co by zrobiła, jak by się zachowała? (Z jednej strony jest to historia rodzinna (jednostkowa), z drugiej metafora współczesnej rodziny w ogóle, a nawet społeczeństwa. Bohaterowie sztuki Paravidino są przede wszystkim samotni. Żyją razem, bardzo blisko siebie, a nie rozumieją siebie nawzajem, nie znają, nie potrafią sobie pomóc.

„Ślubuję ci miłość i wierność… do czasu czyli patologia rodzinnej Europy”
Stefan Drajewski, Polska Głos Wielkopolski 


09.04.2010

18.00 | „WILCZEK” Wasilij Sigariew

Reżyseria: Joanna Zdrada | Štátne Divadlo Košice (Słowacja)

Sigariew przedstawia nieustanną pogoń za uczuciem. Matka ucieka przed córką, a ta uparcie próbuje ją dogonić. Kocha ją bezwarunkowo i jest w  stanie zrobić wszystko dla choćby jednej chwili pełnej matczynej miłości i ciepła. Dziewczynka poddana brutalnym doświadczeniom życiowym wyrasta na małe wilczątko, dzikie stworzenie nieprzystosowane do życia w społeczeństwie. Wilki są zwierzętami społecznymi, które posiadają wyraźny instynkt życia w grupie. Z troską opiekują się swoimi dziećmi i rzadko je  porzucają. Bohaterka sztuki Sigariewa na pewno miałaby lepsze życie, gdyby była prawdziwym wilczątkiem, tak jak to sobie wymarzyła, niż obcując na co dzień z własną matką. (…) Joanna Zdrada przygotowała bardzo dojrzałą inscenizację, która w bolesny sposób ukazuje problem niekochanych dzieci.

Zuzana Uličianska, www.kultura.sme.sk

 


19.30 | „STAN WYJĄTKOWY” Falk Richter

Reżyseria: Falk Richter | Schaubühne Berlin (Niemcy)

Stan wyjątkowy to studium strachu zachodniego społeczeństwa, które chroni się przed emigrantami za systemem płotów, kamer i kodów. Akcja rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, bohaterowie to małżeństwo z finansowej elity mieszkające na strzeżonym osiedlu. Ale ani całodobowa ochrona, ani puszczany z głośników szum morza nie dają poczucia bezpieczeństwa. Kiedy okazuje się, że jedno z nich może stracić pracę, a w konsekwencji prawo do mieszkania na osiedlu, spokojny wieczór zamienia się w piekło. Richter napisał sztukę, która jednocześnie mogłaby uchodzić za kryminał psychologiczny, parafrazę Big Brothera lub społeczno-polityczną parabolę. Tym bardziej, że Gated Communities (zamknięte osiedla) stają się podstawowymi metaforami twierdz oznaczających nie tylko odgrodzenie się Europy i Niemiec od uchodźców z krajów rozwijających się, lecz również lęk przed zamachami terrorystycznymi. Hartmut Krug, „Deutschlandfunk” Bibiana Beglau i Bruno Cathomas, dla których Richter napisał tę sztukę, z wdziękiem balansują na granicy dominacji i podporządkowania, komedii małżeńskiej i tragedii społecznej. Zaledwie piętnastoletni Vincent Redetzki, wcielający się w rolę syna, idealnie się w ten układ wpasowuje.

Christine Wahl, Der Tagesspiegel


10.04.2010

17.00 | „KOBIETA Z PRZESZŁOŚCI” Roland Schimmelpfennig

Reżyseria i scenografia: Dmytro Bogomazow | Teatr Vilna Scena z Kijowa (Ukraina)

Niegdyś, we wczesnej młodości Romy i Frank przysięgli sobie wieczną miłość. Dwadzieścia cztery lata później Romy pojawia się na progu domu Franka, aby przypomnieć mu o obietnicy. Ale Frank już zapomniał o swej dawnej miłości, jest żonaty, ma dorastającego syna. Jednak przed przeszłością nie ma ucieczki… W świecie tej okrutnej niemieckiej bajki Bogomazow porusza się niezwykle swobodnie. Zrealizował spektakl pozornie pozbawiony jakichkolwiek emocji. Ale tylko na pierwszy rzut oka. Nie ze sceny, ale z głębin naszej świadomości płyną niezliczone pytania o charakterze egzystencjalnym. Nieprzyjemne, ale domagające się natychmiastowej odpowiedzi.
Olga Ostrowierch, Gazieta

Kobieta z przeszłości w sposób organiczny łączy w sobie grę aktorską, projekcje video, elementy pantomimy, tańca oraz muzyki. Dzięki nałożeniu projekcji filmowych na ciała aktorów i na powierzchnie przedmiotów, działania sceniczne wychodzą poza ramy  „prostej” trójwymiarowości. I nabierają znaczenia. Czy warto dziwić się temu, że w analizie charakterów postaci Bogomazow i jego aktorzy poszli drogą zupełnie nieoczywistą? Nie, wprost przeciwnie, to droga charakterystyczna dla tego reżysera i jego teatru. Kobietę z przeszłości można nazwać spektaklem psychologicznym, spektaklem nastrojów, niuansów. Ale wspomniana „psychologia” wyrasta z materializujących się symboli i metafor. Z mnóstwa wieloznacznych szczegółów, tak uwielbianych przez Bogomazowa.

Anna Parowatkina, Kijewskij tieliegraf


19.30 | „ZAGŁADA LUDU ALBO MOJA WĄTROBA JEST BEZ SENSU” Werner Schwab

Reżyseria i scenografia: Grzegorz Wiśniewski | Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi

„Zagłada ludu albo moja wątroba jest bez sensu” to autobiograficzna i bezkompromisowa wypowiedź oraz drastyczny, wielowymiarowy traktat o życiu i człowieczeństwie. Jest brutalna, nieco makabryczna, nawet skandalizująca, przynajmniej jak na naszą rodzimą, hipokryzją ugłaskaną wrażliwość. Ale nie o zgorszenie w niej chodzi, lecz o ujawnienie wszystkiego, co jest starannie ukrywane – kłamstwa, kazirodztwa, małostkowości i miernoty umysłowej. Wiśniewski obsadę ma taką, że „klękajcie narody”. Uruchomieni przez pulsację muzyki aktorzy grają w teatralnym „pomiędzy”: w dziurze między psychologią a formą, awangardą a mieszczaństwem, kliszami witkacowskimi i naturalistycznymi. 

Łukasz Drewniak, Dziennik

Werner Schwab, sztandarowy obrazoburca, zdrapuje farbę z ludzkich twarzy, „zdejmuje” uśmiechy, odziera ze złudzeń, wieszczy globalne, a przynajmniej indywidualne unicestwienie człowieczeństwa, które już się dokonało, ale zakłamanie i obłuda nie pozwalają się do tego przyznać. (…) W spektaklu Wiśniewskiego słowa i zdarzenia włażą pod skórę, dotykając do bólu. Zagłada ludu… to koncert na najwrażliwszych strunach, prowokacja, z którą warto się zmierzyć.

Renata Sas, Express Ilustrowany


11.04.2010

17.00 | „ROZMOWY POUFNE” Ingmar Bergman

reżyseria: Iwona Kempa | Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

Rozpisana na sześć rozmów, fascynująca opowieść o skomplikowanych relacjach w związku małżeńskim, o zdradzie i jej wielorakich konsekwencjach, a także o przyjaźni, wierze i miłości. Arcydzieło Bergmana, atmosferą przypominające słynne Sceny z życia małżeńskiego, przynosi kwintesencję najwspanialszych cech stylu szwedzkiego geniusza filmu i teatru – niejednoznaczności rozstrzygnięć, niedopowiedzeń i wielości perspektyw w ujęciu pozornie dobrze znanego problemu. Światowa sceniczna prapremiera scenariusza Bergmana to teatr intymny. Wsłuchany w aktora, skupiony na psychologicznych detalach. Bohaterka spektaklu Iwony Kempy, Anna (wielka rola Dominiki Bednarczyk!), pięknie i bezwzględnie walczy o swój bolesny, kobiecy egoizm. Reżyserka pokazuje zdeterminowaną kobietę na tle ludzi słabych, niepewnych swoich racji. (…) Kempa wchodzi ze swoimi reżyserskimi emocjami w Bergmanowskie medytacje o miłości, wierności i małżeństwie. Na pozór oprawia tę historię w skromną, ściszoną narrację. Ale gdzieś pod powierzchnią, pod skórą aktorów huczy od namiętności, nagromadzonych przez lata urazów i lęków. 

Łukasz Drewniak, Przekrój

Iwona Kempa wyreżyserowała spektakl o spowiedzi bez końca, bez kresu. Tytuł Rozmowy poufne nawiązuje do rozmów, jakie zalecał Luter w miejsce zlikwidowanej przez niego katolickiej spowiedzi. Pozbawione intymności i anonimowości konfesjonału, rozmowy takie zmuszały do odważnego przyjrzenia się grzesznemu życiu – konfrontacji z samym sobą. To przedstawienie o drobnych winach i ich wielkich konsekwencjach, o odwadze przyznania się do własnej życiowej klęski i o gorzkiej zgodzie na trwanie w hipokryzji. Czysty i mądry teatr. Jeden z najciekawszych spektakli w repertuarze Teatru im. Juliusza Słowackiego w ostatnich latach.

Łukasz Maciejewski, Teatr


19.30 | „MIGRENA” Antonina Grzegorzewska

Reżyseria: Anna Augustynowicz | Teatr Współczesny w Szczecinie

Dramat inspirowany opowiadaniem „Macierzyństwo” norweskiej noblistki Sigrid Undset. Helena z mężem decydują się na wychowanie Tjodolfa, dziecka porzuconego przez Fanny. Dziecko rośnie i rozwija się w domu swoich nowych rodziców, biologiczna matka postanawia jednak przyjąć potomka z powrotem pod swój dach… Migrena, nasycona mocnym językiem i sugestywnymi obrazami, czerpie z opowiadania Undset to, co w nim najciekawsze, mówiąc o sile miłości i instynktu, nieokiełznanego pożądania i kobiecej bezradności wobec męskiego świata. Utwór stawia pytanie, w jakim stopniu macierzyństwo można traktować w kategoriach porządku natury i kultury. Czym jest życie? Czym jest poród i macierzyństwo? Jaki jest los kobiety – żony, matki i kochanki? Te pytania stawia i odpowiada na nie w Migrenie Antonina Grzegorzewska, a Anna Augustynowicz nadaje im właściwy sobie, sceniczny wyraz, dodając dodatkowych walorów tej mocnej i chwilami bardzo okrutnej sztuce. Wprowadza na scenę trzy świnki (Anna Januszewska, Joanna Matuszak, Magdalena Myszkiewicz), które wieszczą nieuchronność losu i komentują wydarzenia jak antyczny chór w tragediach greckich. Najpierw są to żyjące istoty we wdowich szatach, po śmierci na rzeźnickich hakach zmieniają się w anioły, których kościelny ton zaśpiewów wywołuje śmiech widowni. Gorzki to jednak śmiech. Gorzki jak życie, które często przypada nam w udziale.

Ewa Koszur, Głos Szczeciński

Grzegorzewska wizją Augustynowicz pokazuje nam stopień destrukcji pojęcia rodziny. Jej degradację i zezwierzęcenie. (…) Zniszczona zostaje ostatnia nadzieja na dobro na świecie – miłość matki i dziecka. To najgorszy z możliwych scenariuszy, a my czujemy ból i żal dochodzące ze sceny. W Migrenie atakują nas kobiety fatalne. Zabijają swoich mężów albo uwodzą tych, którzy już mają żony. To one królują w świecie, niszcząc nadzieję na lepsze życie. (…) W dramacie Grzegorzewskiej wszystkie one – te dobre i te złe kobiety – ponoszą klęskę. 

Agata Pasek, www.stetinum.pl


23.04.2010

19.00 | „ICH CZWORO. OBYCZAJE DZIKICH” Gabriela Zapolska

Reżyseria: Agnieszka Korytkowska-Mazur | Teatr Polski w Poznaniu

Mąż-profesor zajmuje się badaniem obyczajów godowych i zachowań erotycznych dzikich plemion. Długo nie dopuszcza do siebie myśli, że żona może go zdradzać. Gdy prawda wychodzi na jaw, skrywane urazy dochodzą do głosu i stają się początkiem nieodwracalnych zmian. Ich czworo Zapolska nazwała „tragedią ludzi głupich”. Dla nas jest to raczej komedia (farsa nawet!), jaką grają przed sobą nawzajem ludzie niespełnieni. Głupotą w takim wypadku jest nieumiejętność przewidywania konsekwencji własnych wyborów, niezgoda na to, co inne, w końcu – kurczowe trzymanie się własnych zasad czy egoistyczne dążenie po trupach do celów, przynoszących pozorne spełnienie. Małe kompromisy sumują się w wielkie kompromisy, na jakie idziemy sami ze sobą. Groteska sąsiaduje jednak dość blisko z grozą. Gdy okazuje się, że te powielane kalki nie są nam obce, wpadamy w gogolowską pułapkę: rozpoznajemy siebie aż za dobrze w tym, z czego się śmiejemy… Wszyscy odgrywamy jakąś rolę w grach, których reguły ustanawia ktoś inny.

Agnieszka Korytkowska-Mazur


Bliscy Nieznajomi cd.

08.06.2010

19.00 | „ŚLUBUJĘ CI MIŁOŚĆ I WIERNOŚĆ” János Háy

Reżyseria i opracowanie muzyczne: Iwona Kempa | Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu

Háy bierze pod lupę małżeństwa czterdziestolatków i próbuje je zdiagnozować. Analizuje zmiany zachodzące między partnerami po kilku, kilkunastu latach związku. Pokazuje jak współczesny świat wpływa na relacje najbliższych sobie osób: rozchodzenie się dróg i oczekiwań partnerów, poszukiwanie innych wrażeń, zawiedzione nadzieje, niespełnienie, pojawienie się nudy i pustki emocjonalnej, nieczułość, wypalenie, kryzys wieku średniego,  niezrozumienie i samotność w związku; utrzymywanie ze względu na dzieci rodziny „pełnej”, ale nieszczęśliwej, bez miłości i wzajemnego wsparcia. Pisząc o zdradzie małżeńskiej, nietrudno o tanią epikę: opisy bycia „tą trzecią”, usprawiedliwienia typu „to nie jest tak jak myślisz”, obietnice „rzucę ją i będziemy razem”, deklaracje „jestem z nią ze względu na dzieci”. Ślubuję ci miłość i wierność korzysta z tych truizmów, tworząc z nich poruszającą opowieść o tym, jak mężczyźni i kobiety beztrosko ranią siebie. (…)  Háy i Kempa nie moralizują, nie przestrzegają, nie podają gotowej recepty na uratowanie małżeństwa. Ślubuję ci miłość i wierność to mimo wszystko przewrotna komedia, która z lekkością opowiada o najpoważniejszych sprawach między mężczyzną a kobietą.

Grzegorz Giedrys, Gazeta Wyborcza

Háy niezwykle pesymistycznie przedstawia sytuację rozpadu małżeństw, wszechobecne: pustkę, zakłamanie, bezradność. Z odwagą, bez żadnych przemilczeń, opisuje relacje międzyludzkie – obnaża cynizm, wygodnictwo, przedstawia związki oparte wyłącznie na zależności ekonomicznej, strachu przed brakiem drugiej osoby (ten problem dotyczy kobiet w średnim wieku), udawaniu, że kochanek/kochanka partnera nie istnieją, w końcu argumentem najczęściej przemawiającym za utrzymywaniem relacji małżeńskich staje się ochrona dzieci przed rozpadem rodziny. Przedstawienie Kempy jest mądre i gorzkie. (…) Bliżej zaproponowanej wizji do egzystencjalnej opowieści o człowieku niż obrazka przedstawiającego przekrój konkretnego środowiska społecznego.

Emilia Adamiszyn, Nowa Siła Krytyczna