23.10.2007
23 października 2007 r. godz. 18.00 Teatr Polski w Poznaniu – scena Malarnia
Nicoleta Esinencu „Zuckerfrei” / „Fuck You, Eu.Ro.Pa!”
Teatrul Dramatic „Fani Tardini”
Reżyseria: Alexandru Berceanu
Scenografia: Ina Isbăşescu
Występują:
„Zuckerfrei”: Svetlana Friptu, Ana Maria Ciucanu, Cristian Gheorghe, Oana Preda Gheorghe, Ioan Cretescu.
“Fuck You, Eu.Ro.Pa!”: Cristina Uja, Lidia Uja, Aureliu Bâtca
Czas trwania spektaklu: 1 godz. 21 min.
Fuck You, Eu.Ro.Pa! to lament młodej kobiety. Monolog, adresowany do ojca dziewczyny, poświęcony jest wyjaśnieniu przyczyn odmowy uczestniczenia w konkursie na esej zorganizowanym w jej ojczyźnie. Nie widzi ona miejsca na własne odczucia w zamkniętej przestrzeni pomiędzy dzieciństwem w Związku Radzieckim, a europejską przyszłością posługującą się niezrozumiałymi terminami prywatyzacji, modernizacji, feudalizacji, globalizacji, legalizacji. Wspaniały tekst przesycony zarazem nutą rozczarowania i miłości w ujęciu humorystycznym i emocjonalnie żarliwym zarazem. Tekst poświęcony regułom rządzącym coraz bardziej nieprzyjazną rzeczywistością. Sztuka wystawiana była dotychczas w Rosji oraz Rumunii.
Spektakl stanowi swoisty duet literacki, w którym Fuck You, Eu.Ro.Pa! poprzedzony zostaje przez Zuckerfrei - dzieło napisane bezpośrednio po pobycie autorki na Akademii Schloss Solitude (Stuttgart – przyp. tł.), stanowiące przewrotną rozmowę o ojczyźnie, pełną nawiązań do wątków poruszonych w następującym po niej monologu.
Niezwykle rozbudowany w warstwie poetyckiej (uważnie przełożony na obrazy przez reżysera Alexandru Berceanu) i operujący bardzo plastycznym, oddziaływującym na wyobraźnię językiem Zuckrefrei stanowi w istocie wariację Fuck You, Eu.Ro.Pa!, tworzącą warunki do dyskusji w przedmiocie międzypokoleniowej dyskusji pomiędzy rodzicami i dziećmi oraz poczucia własnej tożsamości stanowiącej spadek po postkomunistycznej i postradzieckiej rzeczywistości. Zaproponowana przez Berceneau adaptacja z doskonałą scenografią Iny Isbăşescu jest przebogata w warstwie obrazowej, czyniąc zrozumiałymi trudne do wyrażenia wprost elementy treści dramatu (ojczyzna – Svetlana Friptu, kobieta na szczudłach z wydatnym biustem, ukazana niczym monumentalny symbol heroicznego macierzyństwa wyjęty wprost z ideologicznej, socjalistycznej przemowy, ale także jako bolszewicki bohater w pełnej okazałości). Tak skonstruowana rzeczywistość sceniczna spójnym czyni antyklasyczne i surrealistyczne przedstawienie, w którym poszczególne wersy zapisano w formie odprysków pamięci i obrazów dziecięcej wyobraźni.
Wielu z nas nie pomyślałoby nigdy w jak wysokim stopniu pamięć kształtuje się w niedostrzegalny sposób poprzez nasze kubki smakowe. Powiedz mi co jadasz, a powiem ci gdzie się urodziłeś, jaka jest twoja przeszłość i teraźniejszość. Dzieciństwo to cukier na kartki, dom to przetwory przygotowywane przez mamę i worki ziemniaków, które jeść przyjdzie przez całą zimę. Europa to kawa z ekspresu, zupa w proszku i cukier, którego możesz użyć ile tylko sobie zażyczysz. […]
Zuckerfrei i Fuck You, Eu.Ro.Pa ! to teksty eksponujące poczucie tożsamości budowane za pomocą zmysłów, począwszy i skończywszy na smaku. Obydwa zmysłowe, cielesne, ale całkowicie odmienne, stanowią w istocie spektakularne odniesienie do tej samej cielesności. To prawdopodobnie najmocniejszy aspekt przedstawienia Alexandra Berceanu zaprezentowanego w Galati. Reżyser, wyznaczywszy pewien poziom literackości własnych przedstawień, sens spektaklu zawarł w warstwie wizualnej, nie zapominając o metaforyce przekazu.
[...]
Iulia Popovici
Alexandru Berceanu
W 2002 roku ukończył wydział reżyserii teatralnej w ramach University of Theatre Art and Cinematography “I.L. Caragiale” w Bukareszcie. Jest członkiem projektu dramAcum także od roku 2002, będąc jednocześnie asystentem w ramach Theatre Directing Chair na macierzystej uczelni. Wyreżyserował wiele spektakli, m.in: Comando către moarte(Squad towards death) Alfonso Sastre (l998), Noaptea Asasinilor (Night of the Assasins) (2000), Oscar Theodora Herghelegiu (2001), Marisol Jose Rivera (2002), Top Dogs (2003), Uzina de plăceri S.A.(Pleasure Factory Ltd) Valentin Nicolau (2002), Împăratul muştelor (Lord of the flies) William Golding (2003), Blestemul muritorilor de foame (Curse of the Starving Class) Sam Shepard (2003). Brał udział także w wielu rumuńskich i zagranicznych festiwalach jak choćby National Theatre Festival ”I.L Caragiale”, Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym w Sibiu, the Contemporary Theatre Festival w Brasov, the Theatre Schools Festival “Encounter-Setkani 2001” w Brnie, czy the Festival of the Black Sea Countries in Trabzon, Turcja. [...]
23 października 2007 r. godz. 20.00 Teatr Polski w Poznaniu – Duża scena
Kornél Hamvai „Castel Felice”
Radnóti Szinház, Budapeszt
premiera: 18 grudnia 2005 r.
Reżyseria: Péter Valló
Dramaturgia: Géza Morcsányi
Scenografia: Péter Horgas
Kostiumy: Mari Benedyk
Światło: Ernő Móray
Występują: Tibor Szervét, Viktória Szávai, Gyula Szombathy, Adél Kováts, András Bálint, Mari Csomós, András Márton, Virág Marjai
Tłumaczenie: Jolanta Jarmołowicz
Czas trwania spektaklu: 1 godz. 58 min.
Październik 1958, ośmioro obywateli węgierskich wsiada na statek Castel Felice, który zabiera emigrantów do Australii. 4 mężczyzn i 4 kobiety, zawieszają swój los w próżni. Podczas trwającej cały miesiąc podróży, próbują znaleźć „wspólny mianownik”, zakochują się, śledzą nawzajem, dyskutują, kłócą, intrygują – są przy tym śmiesznie słabi lub okrutni. Gdy okazuje się, że nie tylko nie odcięli się od swojej przeszłości, lecz zostali również obciążeni przeszłością towarzyszy podroży, wtedy powolne zadręczanie współtowarzyszy podróży przeistacza się w prawdziwą obławę… I chociaż „uciekinierzy” najbardziej chcieliby uwolnić się teraz od siebie, nie mają już dokąd uciekać.
Castel Felice- fragment:
PODRÓŻNIK: Zwolniliśmy, zauważyła pani? z powodu mgły. Ale pod wieczór według mnie osiągniemy . BIBRALTAR: Cóż, małp nie zobaczymy. Światła tak.
DAMA: Są małpy?
PODRÓŻNIK: Na Gibraltarze. Tam mają siedlisko. Nie mogą wrócić do Afryki.
DAMA: Zabili mi męża.
(Krótka cisza.)
DAMA: Był sekretarzem, w ratuszu, po wojnie przyszli po niego, nowi policjanci, późnym wieczorem, z zewnątrz wykrzykiwali, z ciemnej ulicy, że coś trzeba nagle załatwić, jeden nawet wszedł, stanął w drzwiach, mąż elegancko się ubrał, powiedziałam mu, co to znaczy, dlaczego nie może poczekać do rana, ale że go potrzebują, nawet nie pocałował mnie, bo zaraz wraca. Następnego dnia poszłam za nim, ale nawet nie dostałam się do ratusza, a kiedy się dostałam, powiedzieli, że trwa śledztwo, ale potem wypuszczą go do domu. A za dwa dni powiedzieli, że wypuścili, i nie wiedzą, gdzie jest. I... i jeszcze burknął tamten, jeszcze burknął, że puścili go do domu, i nie poszedł do domu? A ja czekałam. Całymi dniami. I wtedy usłyszałam, że ich widzieli. O świcie, mojego męża i trzech innych, jeden z nich był księdzem, wywieźli ich do lasu i kazali im kopać dla siebie grób i zastrzelili ich. I poszłam tam i wykopałam męża.
(Cisza.)
DAMA: Świat jest mały.
Sztuka rozpoczyna się jak zwarta, napisana pewną ręką komedia. Między pełnymi temperamentu postaciami toczą się frapujące i żywe dialogi. Potem pojawia się prawdziwy konflikt dramatyczny, który kieruje sztukę na zupełnie inny tor. Od tego momentu autor nie poświęca już zbyt wiele uwagi temu, jak to podczas kilkutygodniowego przebywania razem kształtują się, zmieniają, pogłębiają bądź oziębiają stosunki pomiędzy węgierskimi emigrantami szukającymi szczęścia w Australii. Ważna staje się tylko jedna relacja - wobec jednego ze współpasażerów, w którym bohaterowie rozpoznają agenta służby bezpieczeństwa – mordercę z 1945 roku.
To oskarżenie staje się główną osią dramatu. Komedia przeistacza się w tragedię.
Andrea Stuber
Kritika – styczeń 2006 r.
Akcję w sztuce „Castel Felice” (…) rozkręcają wartkie dialogi przekonująco łączące język literacki ze slangiem i mową potoczną. Ośmioro bohaterów różni się od siebie diametralnie, stwarzając aktorom ogromne możliwości interpretacyjne.
Jeżeli postaci zostaną właściwie zagrane, z odpowiednią siłą i aktorską precyzją, to sztukę będzie można zepsuć tylko w jeden widoczny sposób – a mianowicie jeśli reżyser zechce być mądrzejszy od autora i porzucając wszelką dwuznaczność i subtelność zawartą w tekście, spróbuje wszystko dokładnie wyjaśnić i na swój sposób wytłumaczyć.
Jednak przedstawieniu Teatru im. Radnótiego, w reżyserii Pétera Valló to niebezpieczeństwo na szczęście nie grozi. Valló wyraźnie kładzie akcenty, wyczuwalnie buduje swoją interpretację , jednak ani przez chwilę nie chce nam jej narzucać, pozwalając szukać nowych, odmiennych spojrzeń i ocen. „Szczęśliwy Zamek“ – tak nazywa się statek a jednocześnie i sztuka. Hamvai i Valló nie pozostawiają wątpliwości co do ironicznego charakteru tytułu. Ważnym elementem tekstu Hamvaiego jest to, że pomimo ponurego finału, publiczność, która mimo wszystko dobrze się bawiła, nie wychodzi z teatru przygnębiona. Jestem pewien, że w przyszłości „Castel Felice” pojawi się również na innych scenach…
Urbán Balázs
Színház – luty 2006 r.

